Pokazywanie postów oznaczonych etykietą organizacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą organizacja. Pokaż wszystkie posty

28 lipca 2013

Własny kąt.


Z okazji ponad 30 stopni na zewnątrz postanowiłam nie wychodzić dzisiaj z domu. Nawet zwierzęta leżą na zimnej podłodze i ani myślą się przemęczać. Jest cisza i spokój :) Postanowiłam wykorzystać ten czas i oto rezultaty :)

Niezwykle ważne jest aby posiadać w domu swój własny kąt. Przestrzeń, która ma tylko jednego właściciela i całkowicie jest mu oddana :)
Może to być coś w stylu domowego biura lub zwyczajnego kawałka mieszkania.

Ja postawiłam na miejsce do pracy. Głównym powodem tego wyboru jest to, że łatwiej mi się skupić i działać w pozycji siedzącej, z konkretami wokół siebie. Nie udało mi się jeszcze zorganizować go do końca ale mam pewną wizję i do niej będę dążyć.

Moja prywatna przestrzeń to duże biurko, kawałek ściany i regał z półkami, które zagospodarowałam szufladami, szafeczkami i segregatorami. Ważne jest to, że ten kawałek naszego mieszkania funkcjonuje jako coś, co jest niezależne - tutaj sama dbam o czystość, porządek, organizację. Nie wpływają na to współmieszkańcy ani zwierzęta mieszkające z nami. Także nie muszę tracić czasu na ogarnięcie wszystkiego przed wzięciem się do pracy - mniej rozpraszaczy i pochłaniaczy. Jest to też idealne miejsce na hobby. Moje hobby jest przestrzeniochłonne i dotychczas wariowałam bo zanim wyjęłam wszystko co potrzebne do zrobienia czegokolwiek to już musiałam to składać :) Teraz pracuję nad zorganizowaniem miejsca, które sprosta wszelkim moim potrzebom w tym temacie. I na pewno będzie to na biurku i pod biurkiem.

Plusem swojego kąta jest możliwość zregenerowania się po ciężkim dniu i funkcjonowania jako szczęśliwszy i bardziej zadowolony, zrealizowany członek tego świata. Wydaje mi się, że to takie dopełnienie codzienności.

Zostawiam Was z kilkoma inspiracjami a sama wracam do pracy




17 czerwca 2013

Organizacja i równość.

Dzisiaj dzielę się z Wami moją radością :) W naszym nowym mieszkaniu w końcu zaczęło się coś dziać. Od dzisiaj pracuje tam ekipa remontowa i już niedługo będziemy mogli się przeprowadzić Ale post nie będzie dotyczył moich zachwytów nad kolorami farb, proszę się nie bać

Zatrzymam się na organizacji. Póki nie miałam do czynienia z tematem remontu nie zdawałam sobie sprawy na ile drobnostek należy zwrócić uwagę. Teraz już wiem i pewnie byłabym mądrzejsza ("mądry Polak po szkodzie" )

Myślę, że kluczem do sukcesu jest zaplanowanie konkretnej kwoty do wydania - z założeniem tej droższej opcji. Później przemyślałam co trzeba kupić i zrobiłam sobie arkusz z wydatkami (zamazałam wszelkie kwoty pieniężne i szczegóły (prócz pierwszej kolumny) bo chodzi mi tylko o przekaz organizacyjny ;) ).



Podzieliłam go na materiały do remontu i wyposażenie - AGD, do salonu, sypialni. Reszta znalazła się w "ogólnych". W ten sposób wiem ile na co, czego się trzymać, ewentualnie ile kasy z której "kupki" przełożyć. Zawsze też używam kolorów aby zaznaczyć istotne elementy. I tak tutaj wyszczególniłam - "kupione" = zapłacone. I to o czym zapomniałam.
Zakreśliłam "Budżet" i "Razem" - ważne aby kontrolować ile z planowanych pieniążków już się rozeszło. I nie można zapominać również o kosztach robocizny (jeśli zlecamy remont firmie). 

Ja tak zorganizowałam swój remont na ekranie komputera :) Arkusz kalkulacyjny jest o tyle fajny, że sam liczy i nie tracimy na to czasu. Mam jeszcze pliki z listami zakupów, które zabieram ze sobą do sklepów 

Do arkusza użyłam po raz pierwszy Google dysku. Odkryłam jego fantastyczne właściwości - jedną z nich i najważniejszą dla mnie jest udostępnianie dokumentów offline! Co sprzyja w zabraniu wszystkiego ze sobą na smarfonie i cieszenie się dokumentami nawet bez dostępu do netu. Na to właśnie narzekałam w Evernote i dlatego właśnie mimo wcześniejszej rekomendacji go odstawiłam. Jeszcze używam bo jednak ma bardzo dużo możliwości szybkiego umieszczenia treści w notatce i tagowania. Jednak ubolewam mocno nad niemożliwością przeglądania ich offline. One Note, Evernote a teraz dysk Google. Zobaczymy czy się sprawdzi na dłuższą metę.


15 czerwca przeszła ulicami Warszawy Parada Równości. I wiecie co, przez to, że jest ona organizowana przez środowisko LBGT, ludzie myślą, że tu chodzi tylko o gejów, lesbijki czy osoby transseksualne. A jednak nie - chodzi też o osoby niepełnosprawne, zwierzęta, mniejszości I powiem Wam, że sama do niedawna o tym nie wiedziałam I było to miłe zdziwienie - wszak sama jestem osobą niepełnosprawną, więc to co dzieje w tym temacie w większym lub mniejszym stopniu mnie obchodzi. I nie wiedziałam jeszcze, że żyjemy w tak mało tolerancyjnym społeczeństwie. Jak słuchałam komentarzy na temat Parady i jej uczestników to doszłam do wniosku, że drodzy mieszkańcy Polski tęsknią chyba za czasami, w których ludzi nie mieszczących się w "normie" się usuwało. Oczywiście każdy ma prawo do swojego zdania ale czasem sposób w jaki to zdanie głosi jest żenujący. 

P.S. On też był na Paradzie Równości 2013  

 

21 kwietnia 2013

Trójka z plusem.


Po wielu, wielu miesiącach poszukiwania i testowania różnych aplikacji, znalazłam swoje trzy idealne sposoby na organizację

Remember The Milk to aplikacja, którą zauważyłam już dłuższy czas temu. Założyłam tam konto ale niestety nie skradła mi serca i po kilku dniach to konto usunęłam. Powróciłam do niej jakiś czas temu po przeczytaniu książki Davida Allena "Getting things done" i jest teraz bardzo ważną częścią mojej organizacji. Służy mi do tego, do czego wykorzystują ją inni użytkownicy - do gromadzenia. Tworzę listy tematyczne i gromadzę na nich to, co należy zrobić. Rzeczy terminowe i te mniej, sprawy priorytetowe i te mniej... zapisuję, grupuję i wyznaczam terminy, lokalizacje. Na początku pracy z RTM wydaje się to trudne, jednak później staje się to wręcz intuicyjne. Można tworzyć listy zakupów, nieśmiertelne listy "must have", czy popularną listę 100. 

Bardzo motywujące i popychające do działania jest zestawienie zadań - wykonanych, zaległych i do wykonania. Przy okazji widzimy ile jest do zrobienia a ile zostało już zrobione

RTM jest też dostępny na komórce. Z tym, że bezpłatna wersja aplikacji pzwala na synchronizację tylko raz na jakiś czas (nie pamiętam dokładnie bo już ją odinstalowałam). Dostępna jest wersja pro, którą można kupić za 25$ rocznie.

Polecam serię postów Edyty z Life Skills Academy aby dowiedzieć się więcej o aplikacji.

Evernote jest uzupełnieniem RTM i aplikacją, która jest konkurencją dla One Note, o którym pisałam tutaj. Dlaczego w ogóle zaczęłam szukać czegoś innego? A dlatego bo ON stał się troszkę uciążliwy - sam startował na innych komputerach razem z moimi danymi. Zapewne jest sposób aby to opanować ale mnie się nie udało. I tak o to przekonała mnie aplikacja online, za pomocą której można robić świetnie zorganizowane notatki

Organizację wspiera możliwość tworzenia notatników i tagowania poszczególnych notatek. Ułożone w grupy tematyczne są łatwe do odnalezienia, ponadto wyświetlają się estetycznie i według wybranych przez nas kryteriów.
Kolejną funkcją, która bardzo mi się spodobała to możliwość udostępniania poszczególnych notatek. Robi się to w sposób identyczny jak na YouTube - generuje się link, który można przesłać wybranym osobom. W ten sposób notatka w dalszym ciągu jest prywatna i co ważne - osoba, której udostępniamy nie musi być użytkownikiem Evernote. Niezbędne do płynnej pracy jest wycinanie stron, artykułów i adresów stron - tak jak w ON od razu zostaje adres spod którego uzyskaliśmy informacje. To jest dobre bo w przypadku chęci wykorzystania danych treści bez problemu można spytać twórcy/właściciela o taką możliwość i zamieścić źródło (ja jestem zwolenniczką takiego postępowania).

W tej aplikacji również jest dedykowany widget do Androida. Pozwala na używanie aplikacji również w telefonie. Nasze notatki są zawsze w torebce, dostępne  i funkcjonalne. Niezbyt przyjemną niespodzianką okazało się brak możliwości edytowania notek w trybie offline. Z drugiej strony myślę, większość z nas ma dostęp do internetu w telefonach i nie stanowi to w praktyce monstrualnej przeszkody. Tak czy inaczej Evernote jest mobilny, można go używać na każdym kompie, w telefonach a synchronizacja jest darmowa i można ją robić w każdej chwili. W sumie to dzieje się to automatycznie po zapisaniu nowych informacji w notatkach. 

Mamy też ograniczenie - możemy przesłać miesięcznie 60 mb informacji. Możemy przejść na wersję pro i wtedy pojemność konta zwiększa się do 1 gb/miesiąc. Ile to kosztuje? 5 EUR/ miesiąc lub 40 EUR rocznie. Ja jeszcze się nad tą opcją nie zastanawiałam. Obecny transfer mi całkowicie wystarcza.

Metoda kratkowa Pozwoliła mi ona na ocenę rozmiaru mojego prokrastynatorstwa. Czarno na białym widać czego i kiedy się nie zrobiło, kiedy był lepszy czas i można sobie wyobrazić jak wszystko ma wyglądać. Gdy już minie przerażenie ta metoda to sposób na wyrobienie nawyków. Ja na liście kratkowej zapisuję nawet banalne czynności, takie jak np. podlewanie kwiatów. 


Uzupełniając moją trójkę zasadą 2 minut, już prawie dochodzę do perfekcji. Polecam

5 marca 2013

Pozytywne myślenie drogą do sukcesu? *

Cogito ergo sum
Portale, blogi, teksty znalezione w sieci radośnie mówią nam o pozytywnym myśleniu, afirmacji, tablicach marzeń itp. To pomaga, motywuje, daje wymierne rezultaty. Wiem to bo sama staram się myśleć pozytywnie i dążyć do określonych celów. Ale w obliczu chyba najbardziej stresującego zbiegu wydarzeń w moim dotychczasowym życiu, pomimo dobrych myśli i wyobrażania sobie pozytywnego zakończenia, nie potrafiłam się uspokoić.

Pamiętacie jeszcze, że szczęście nie może zależeć od czegoś co jest na zewnątrz albo od innych osób? Ja nad tym pracuję. Porzuciłam tylko pomysł o zaprzestaniu picia kawy. Przynajmniej do czasu aż zrobię całkowity porządek ze zdrowiem i odkryję przyczynę permanentnych bólów głowy Przeczytałam w książce Pemy Cziedryn o medytacji i postanowiłam spróbować... siadam wygodnie i pozwalam sobie myśleć o wszystkim, również o tym czym się stresuje i co rozwala mój pięknie ułożony świat. Pozwalam emocjom na bycie i przetwarzam je, wyobrażam sobie najgorszą opcję jaka może się przytrafić, najdotkliwszy skutek, przygotowuję się na taką ewentualność. 

I wiecie co? To właśnie negatywne myślenie pozwala mi przetrwać ten czas - bo jestem w trakcie pewnych działań, które nie do końca idą po mojej myśli a przykładają się do tego biorący w nich udział ludzie. I nie, nie myślę negatywnie non stop. Jak już się oswoję z gorszą wizją i zaczynam panikować to czasem do niej wracam i uzmysławiam sobie, że zawsze może być gorzej i to co może się wydarzyć nie musi skończyć udaremnić moich planów, ukraść mi marzeń. Staram się od razu ułożyć plan B aby w razie niepowodzenia nie usiąść i się nie załamać.

To mój sposób, który teraz pozwala mi radzić sobie z dużymi problemami, pozwala na wzięcie się w garść i konkretne działanie. 

Tymczasem pozdrawiam i zostawiam Was z cytatem


Kiedy nasz świat się rozpada i nagle stajemy w obliczu niewiadomego, jest to moment próby. Należy wówczas zatrzymać się, nie usiłując niczego definiować. Istotą podróży duchowej nie jest szukanie nieba czy jakiejś krainy szczęśliwości.
Pema Cziedryn "Kiedy życie nas przerasta"


* Tytuł posta jest oczywiście przerysowany na potrzeby całości wywnętrznień 

23 stycznia 2013

A co jeśli się nie udaje?

Postanowienia, czytanie mądrych książek, wdrażanie zaczerpniętej z nich wiedzy w życie... a co jeśli nie wychodzi Nie ma rezultatów, namacalnych zmian

Rzadko się o tym pisze ale oprócz dążenia do celu, pracy i samozaparcia są także momenty zwątpienia. Pojawiają się i u mnie, przecież też jestem człowiekiem Przyznam, że najciężej idzie mi panowanie nad nerwami i emocjami. Jedna mała rzecz potrafi zdezorganizować mi dzień. Za często pozwalam na to aby inni organizowali mój czas, wywierali wpływ na moje życie. Ten wpływ ma również swoje skutki i dlatego pracuję nad emocjami.



    Błyskawiczne wyrzucanie złych rzeczy z pamięci - uczę się, że zdecydowanie lepiej jest nie rozpamiętywać negatywnych kwestii i nie pielęgnować ich.

    Wyobrażenie sobie konsekwencji swojego zachowania, swoich odczuć.

      Odpowiedzialność za swoje czyny - nie zrzucanie powodu na kogoś innego.


     
    Powoli uczę się, że nie należy pielęgnować złych wspomnień, zastanawiać się i analizować w kółko negatywnych wydarzeń. Takie rozpamiętywanie nie jest dobre. Może i człowiek pamięta co zrobił źle ale czy nie lepiej robić coś dobrze i celebrować właśnie to, zamiast skupiać się na tym złym?

    Bezinwazyjnym sposobem jest wyobrażenie sobie najgorszej opcji, która czeka po podjęciu danej decyzji czy po spotkaniu z kimś toksycznym. To działa! Wyobrażam sobie mnóstwo nawarstwionych rzeczy do zrobienia, rozczarowaną minę dziecka itp. i od razu dostaję kopa

    A tak na prawdę jeśli ta najgorsza opcja znajdzie się w realnym świecie to tylko i wyłącznie moja zasługa... przecież to ja dopuszczam do tego aby ktoś wszedł w mój dzień z butami, to ja zawalam terminy i postanowienia.

    Ja, realistka z nutą pesymizmu, uczę się aby być "na tak". Uczę się jeszcze przełamywać strach, pokonywać swoje ograniczenia. Nie jest łatwo bo tak naprawdę większość z nich leży w mojej głowie. A to wszystko po to żeby lepiej mi się żyło, łatwiej organizowało i szybciej działało

    Pozdrawiam serdecznie i zostawiam cytat

    „Przestałam się bać. Przed strachem nie da się uciec. Można go tylko przepuścić przez siebie. Dopiero wtedy okazuje się, że strachu nie ma. Jestem tylko ja”.
    J.L. Wiśniewski, I. Wownenko 'Miłość oraz inne dysonanse'

    15 stycznia 2013

    Moje TOP!

    Dzisiaj postanowiłam podzielić się z Wami adresami blogów i stron, które są przeze mnie dosyć często odwiedzane i inspirują mnie do działania, na różne sposoby. Nie są to tylko blogi "branżowe", uprzedzam i zapraszam do zagłębienia się w lekturę

    • Lifeskillsacademy - Edyta prowadzi tego bloga bardzo przejrzyście, informacje tam zawarte są konkretne, precyzyjne, "przerobione" przez Nią. Zawsze znajdzie się tam nuta psychologii i całość daje bardzo ciekawy efekt. Oprócz tego, sama autorka ma bardzo subtelną aparycję, sympatycznie się prezentuje.
    • Blog Alejandry- w kwestii organizacji to moje guru Dużo praktycznych porad i wskazówek, które można zastosować w swoim domu i w swoim życiu. Alejandra publikuje również swoje motywatory - organizing quotes, które bardzo lubię
      Np.:

    • Ostatnio przeglądałam kanały na YT i jestem pod wrażeniem 12 - 14 letnich dziewczynek, które są bardzo dobrze zorganizowane. Mam nadzieję, że Parallelhigway wykorzysta swój potencjał bo zapowiada się bardzo dobrze.

      Filmik, który mnie oczarował:

    • Jak oszczędzać pieniądze? Michał porusza ważne dla mnie kwestie. Budżet domowy to coś nad czym próbuję zapanować całkowicie (niestety nieregularne przychody często mi w tym przeszkadzają). Znajduje się tutaj wiele praktycznych porad i dyskusji. Lubię to. Znalazłam jeszcze jeden ciekawy blog w tej tematyce ale dopiero się za niego zabieram i nie mam opinii.
    • Design Your Life  i Zielone buty- blogi lifestyleowe. Ja nie lubię tego określenia, mam wrażenie, że oznacza ono "o wszystkim i o niczym".  Pierwszy z nich to duży misz masz ale przyciąga - na wejściu szatą graficzną, w środku, optymizmem, entuzjazmem i uśmiechem Aliny Zaglądam jak chcę sobie poprawić nastrój. Drugi prowadzony na luzie z wieloma przemyśleniami autorki - mamy książki, kino, ciuszki, fryzury - idealne odstresowanie.

    To kilka pozycji, które odzwierciedlają moje zainteresowania, nakreślają cele. Jeszcze teraz namiętnie poszukuję stron z dekoracją wnętrz - szukam inspiracji, za kilka miesięcy przede mną dekorowanie naszego nowego gniazdka

    Kochajcie siebie

    9 września 2012

    Kalendarz/organizer/planner?

    Nadeszła ta chwila w roku, kiedy zaczynam poszukiwania mojego najlepszego przyjaciela (prócz moich psów :))

    MAMY KALENDARZ

    Stworzony przez dwie polskie mamy. Ciekawa forma planowania czasu dla całej rodziny. Do zawieszenia. Pięć kolumn z miejscami na listę zakupów, planowane posiłki, z naklejkami sygnalizującymi ważne wydarzenia.

    Wymiary 30cm x 38cm - od września 2012 do sierpnia 2013.
    Cena: 89 zł

     

    Ten kalendarz zwrócił moją uwagę. Mógłby być dostosowany do potrzeb osoby nie planującej życia rodzice + dziecko ale nie można go ze sobą zabierać. To jego zdecydowany minus... 


    Kalendarz, notatnik, organizer w jednym. Ponoć najlepsze narzędzie do organizacji czasu. 

    Wymiary: A4, B5, A5, B6. 
    Cena od 60 do 129 zł.


    Nie do końca mi wizualnie podpasował i raczej nie biorę go pod uwagę. Raz, że wydaje mi się za mało miejsca w poszczególnych sekcjach, dwa, że miałabym problem z latającymi kartkami ;) Po więcej szczegółów odsyłam do Helineth i do Ani, dziewczyny go używają i są zachwycone :)  


    Na organizer Filofax trafiłam szukając czegoś odpowiedniego dla siebie. Na YT przeglądałam filmiki dziewczyn, które mają organizacyjnego świra i bardzo mi się spodobał.

    Wymiary: A4, A5, Slimline, Personal, Pocket, Mini.
    Cena od £22.00 do  £399.00



    Zdjęcia powyżej prezentują te "poważniejsze" wersje organizera ale są dostępne również wesołe, kolorowe okładki. Czekam aż Filofax pojawi się w Empiku i biegnę obejrzeć organoleptycznie i zobaczyć cenę, (która jest jego minusem plus delikatnie mnie odstrasza). Podoba mi się to, że jest zapinany, że ma w okładkach przegródki i dzięki temu, że kartki są wpinane jego zawartość można dowolnie zmodyfikować i dostosować do swoich potrzeb.Z roku na rok można przekładać sekcję z adresami i telefonami - to jest wręcz cudowne. Do informacji łatwo się dostać.

     Poniżej króciutki filmik ze strony producenta: 


    ERIN CONDREN LIFE PLANNER
    Gdybym tylko mogła pozwolić sobie na niego finansowo byłby już mój... urzekła mnie personalizacja, kolory, naklejki, laminat, wszystko. Nie urzekła mnie cena :(

    Cena: 50 $ (plus dodatki, bogaty wybór)

    Z typowych kalendarzy na uwagę zasługuje Moleskine i Paperblanks. Ten pierwszy miałam w zeszłym roku i jeśli nie znajdę odpowiedniego organizera to będzie on jedną z moich opcji. Ten drugi przyciąga przepięknymi okładkami.

    Cała kolekcja tutaj (klik)
    Ceny to ok 50-80 zł

    Przeszukując net natknęłam się jeszcze na "Organizer Polska" (po detale odsyłam do strony www). Jak dla mnie chyba zbyt skomplikowany. 

    Cena: A5 - 297 zł; A4 - 387 zł.

    A Wy jakich kalendarzy/organizerów używacie? :)))

    Wiem, że miałam pisać o książce. Zobię to na pewno ale cierpię na brakoczas i po prostu jej jeszcze porządnie nie przegryzłam.

    31 lipca 2012

    Zasada 2 minut.

    Pojawienie się małego psiaka w mieszkaniu mocno zdezorganizowało nasze życie. Mała jest absorbująca, ma urocze, mocne ząbki gryzące wszystko co popadnie (a jak nie to zawsze się coś znajdzie ;)Trzeba mieć rękę na pulsie cały czas. Poświęciłam jej urlop i dzięki temu w tym roku nie odpoczywam tylko haruję ;)

    Mimo tego staram się nie próżnować i każdego dnia znaleźć choć chwilę na szeroko pojęty rozwój. Wprowadziłam w życie zasadę 2 minut. Wszystko to co mogę zrobić od razu - ROBIĘ. Nie czekam bo nie ma na co ;) Nawet jeśli zajmie mi to powyżej dwóch do 5 minut to staram się to wykonać. Troszkę zmodyfikowałam tę zasadę i dopasowałam do siebie. I chyba właśnie o to chodzi (jak zawsze) :)

    Poza tym jestem w trakcie czytania książki - już wiem, że bardzo ważnej pozycji w mojej organizacji i walce z prokrastynacją. Ale to już w następnym poście.

    Trzymajcie za mnie kciuki co by ten gagatek nie wykończył mnie fizycznie ;)

    19 lipca 2012

    "One note" - organizacja "na papierze".

    Dosyć długo szukałam odpowiedniego programu, w którym będę robiła notatki, plany działania, zbierała linki, pliki czy screeny. Na początku chciałam znaleźć coś w stylu mindmapper (miałam epizod z tym programem ale nie zagościł u mnie zbyt długo ;) bo spodobały mi się niektóre jego funkcje. I znalazłam!! Jak to się mówi - najciemniej pod latarnią :)

    Przedstawiam Wam mój wybór "One note" 

    Co to za ustrojstwo?
    Jest to program ogólnie dostępny dla każdego, kto posiada pakiet MS Office.

    Plusy:
    • zapisany notes otwieram praktycznie na każdym komputerze. Brak tej możliwości bardzo mi przeszkadzał w innych programach... fakt, są wersje online albo portable ale nie jestem nimi zainteresowana
    • ad pierwszej kropki - to, że program nie jest "online". Nie lubię zostawiać swoich prywatnych spraw w sieci. Tam zawsze ktoś jest adminem, to zawsze wisi na czyimś serwerze i nie jest fizycznie moje ;)
    • kompatybilny z resztą pakietu
    • można wrzucić w notkę kalendarz :)
    • można eksportować do pdfa i wydrukować
    • wstawianie notatek nagrań i filmików
    • mi się spodobały flagi przy zadaniach i pole odznaczenia jak już coś zrealizuję
    • jeśli zapisuję wycinek ekranu, zawsze pod spodem pojawia się źródło :) Wiem dokąd wrócić i nie tracę czasu na umieszczanie go ręcznie. To samo gdy kopiuję treść czy wstawiam co innego z sieci
    • interface można dowolnie modyfikować, można ustawić sobie linie bądź kratkę i kolory kartek, różniaste bajery :)Dostępne są nawet szablony. Dla mnie jest to istotne bo inaczej się pracuje jak się ma coś pod siebie.
    • opcja pisania ręcznego :) Jeszcze nie odkurzyłam tableta i nie spróbowałam ale dowód mam :P
    źródło: www.geopard.com

    Poniżej wklejam screena z programu (przygotowany na potrzeby tego posta). Widać listę książek skopiowanych z bloga i źródło jej pochodzenia :) Przy okazji organizację zakładek (u mnie dwie równorzędne ale są też podstrony, które się odróżniają i na pierwszy rzut oka widać plan działania czy stopień ważności zapisków). Pasek narzędzi jest rozbudowany - można wstawiać, edytować, formatować, udostępniać, kolorować i wiele innych.

    Znowu polecam ;)