23 stycznia 2013

A co jeśli się nie udaje?

Postanowienia, czytanie mądrych książek, wdrażanie zaczerpniętej z nich wiedzy w życie... a co jeśli nie wychodzi Nie ma rezultatów, namacalnych zmian

Rzadko się o tym pisze ale oprócz dążenia do celu, pracy i samozaparcia są także momenty zwątpienia. Pojawiają się i u mnie, przecież też jestem człowiekiem Przyznam, że najciężej idzie mi panowanie nad nerwami i emocjami. Jedna mała rzecz potrafi zdezorganizować mi dzień. Za często pozwalam na to aby inni organizowali mój czas, wywierali wpływ na moje życie. Ten wpływ ma również swoje skutki i dlatego pracuję nad emocjami.



    Błyskawiczne wyrzucanie złych rzeczy z pamięci - uczę się, że zdecydowanie lepiej jest nie rozpamiętywać negatywnych kwestii i nie pielęgnować ich.

    Wyobrażenie sobie konsekwencji swojego zachowania, swoich odczuć.

      Odpowiedzialność za swoje czyny - nie zrzucanie powodu na kogoś innego.


     
    Powoli uczę się, że nie należy pielęgnować złych wspomnień, zastanawiać się i analizować w kółko negatywnych wydarzeń. Takie rozpamiętywanie nie jest dobre. Może i człowiek pamięta co zrobił źle ale czy nie lepiej robić coś dobrze i celebrować właśnie to, zamiast skupiać się na tym złym?

    Bezinwazyjnym sposobem jest wyobrażenie sobie najgorszej opcji, która czeka po podjęciu danej decyzji czy po spotkaniu z kimś toksycznym. To działa! Wyobrażam sobie mnóstwo nawarstwionych rzeczy do zrobienia, rozczarowaną minę dziecka itp. i od razu dostaję kopa

    A tak na prawdę jeśli ta najgorsza opcja znajdzie się w realnym świecie to tylko i wyłącznie moja zasługa... przecież to ja dopuszczam do tego aby ktoś wszedł w mój dzień z butami, to ja zawalam terminy i postanowienia.

    Ja, realistka z nutą pesymizmu, uczę się aby być "na tak". Uczę się jeszcze przełamywać strach, pokonywać swoje ograniczenia. Nie jest łatwo bo tak naprawdę większość z nich leży w mojej głowie. A to wszystko po to żeby lepiej mi się żyło, łatwiej organizowało i szybciej działało

    Pozdrawiam serdecznie i zostawiam cytat

    „Przestałam się bać. Przed strachem nie da się uciec. Można go tylko przepuścić przez siebie. Dopiero wtedy okazuje się, że strachu nie ma. Jestem tylko ja”.
    J.L. Wiśniewski, I. Wownenko 'Miłość oraz inne dysonanse'

    3 komentarze:

    Kropelka pisze...

    Podoba mi się cytat, chyba muszę sobie go gdzieś zapisać;)

    Anorexic.Candy pisze...

    Z tym panowaniem nad nerwami i emocjami też mam największy problem...

    Trzymam kciuki za naukę i pokonywanie tego strachu, co uparcie siedzi w głowie!

    Lasubmersion czyli panna Justyna pisze...

    Cytat Wiśniewskiego oddaje całą prawdę na temat strachu.
    Myślę, że bardzo często również sprawdza się zasada, że strach ma duże oczy...

    Dla mnie jedynym sensownym rozwiązaniem jest wyjście naprzeciw strachom i straszkom i podjęcie decyzji, że to ja nimi ''zarządzam'', a nie one mną.
    Niestety w praktyce czasem bywa inaczej, ale myślę, że okiełznanie strachu w jednej sprawie to krok w dobrą stronę.

    A o panowaniu nad nerwami i byciu wytrącanym z równowagi przez małą błahostkę(czasem wredny komentarz z ust kogolwiek) moglabym książkę napisać(czyli jednak sporo mam w tej działce do zrobienia...)


    Pozdrawiam,
    Lasub

    Prześlij komentarz

    Dziękuję za wszelkie opinie i wskazówki :)