"A za oknami jesień – młodopolska dama
w woalu szaromglistym przechadza się sama,
umarłe drzewa żegna, zwiędłe liście liczy
– pamiątki snu o lecie, minionych słodyczy…"
![]() | |
| Pożyczone z plentyofcolour.com |
Czas w autobusie spędzam ostatnio na rozmyślaniu - co i kiedy spieprzyłam w swoim życiu, jakby się potoczyło gdybym podjęła inne decyzje i była bardziej świadoma tego co mnie otacza, możliwości. Może powinnam wcześniej odkryć "rozwój osobisty", pracować nad sobą (rozwijać to co pozytywne a korygować to co negatywne) i mieć w sobie cos egoistycznego, szczyptę przebiegłości i drapieżności...dzisiaj przeczytałam, że to prowadzi do sukcesu :P
Mleko się rozlało i trzeba je posprzątać :)
Na pewno muszę coś zrobić z tą moją niepewnością siebie... o ile w kwestiach organizacji idzie mi coraz lepiej to z brakiem pewności siebie po prostu sobie nie radzę i bardzo utrudnia mi życie. Wiem skąd się bierze i naprawdę próbuje z tym walczyć ale są rzeczy, których się nie przeskoczyć i trzeba z nimi żyć. Kwestia uczynienia tego życia jak najbardziej komfortowym mimo wszystko.
Dobrym posunięciem byłoby również wyznaczenie konkretnego celu językowego - może certyfikat? Czeka mnie analiza możliwości czasowych bo bez sensu dążyć do czegoś co z góry skazane jest na porażkę.
I ostatnie sprzątanie - albo odgruzowanie - czas na porządki ze zdrowiem. Prócz codziennej dawki witaminek planuję w końcu pójść do specjalisty, który powie coś mądrego na temat mojej bolącej części ciała. Oczywiście nie tak hop siup bo terminy nawet w prywatnych placówkach są odległe... Poza tym więcej relaksu i snu.
Postanowiłam jednak nie dać się jesieni i o siebie zawalczyć, przynajmniej tyle ile mogę.
Bo kto ma to zrobić jak nie ja?
Sic!







